Pierwsze lata i artystyczne początki
Marian Poznański urodził się 15 lipca 1910 roku w Jarocinie. Już sam fakt, że pochodził z tej ziemi, dla wielu mieszkańców regionu ma dziś szczególne znaczenie. Był bowiem artystą, który nie szukał inspiracji daleko, lecz potrafił dostrzec wartość w tym, co najbliższe — w pejzażach, ludziach, architekturze i codziennym życiu swojej okolicy.
Po ukończeniu jarocińskiego gimnazjum rozpoczął naukę w Państwowej Szkole Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego w Poznaniu. To właśnie tam zdobył wykształcenie, które pozwoliło mu rozwijać warsztat i swobodnie poruszać się w różnych technikach plastycznych. Najbliższa jego sercu była akwarela, jednak jego dorobek był znacznie szerszy. Tworzył także prace wykonane gwaszem, farbą olejną oraz rysunki piórkiem, co pokazuje, że był artystą wszechstronnym i otwartym na różne formy wyrazu.
W 1932 roku ożenił się z Cecylią z Bartkowiaków i zamieszkał w Wilkowyi. To właśnie tam toczyło się później jego rodzinne życie. Małżeństwo doczekało się czworga dzieci — syna Henryka oraz córek Haliny, Marii i Małgorzaty. Wiejska okolica, spokój codzienności i bliskość natury stały się dla niego naturalnym środowiskiem twórczym. W jego pracach coraz częściej pojawiały się więc znajome krajobrazy, domy, ulice i sceny z życia mieszkańców.

Wojna, rana i lata w niewoli
Los Mariana Poznańskiego, podobnie jak los wielu przedstawicieli jego pokolenia, naznaczyła II wojna światowa. Brał udział w Bitwie nad Bzurą w stopniu podporucznika. Pod Kutnem został ciężko ranny, a następnie trafił do szpitala polowego w Żychlinie. Uciekł stamtąd tuż przed bombardowaniem, co samo w sobie pokazuje, w jak dramatycznych okolicznościach przyszło mu walczyć o życie. W wyniku wojennego chaosu został nawet uznany za zmarłego.
Ostatecznie dostał się do niewoli i aż do końca wojny przebywał w obozie jenieckim Oflag VIIA w Murnau w górnej Bawarii. Był to niezwykle trudny okres, który dla wielu oznaczał załamanie dotychczasowego życia, jednak w jego przypadku nawet wojna nie przerwała więzi ze sztuką. Pomimo skrajnie niesprzyjających warunków Marian Poznański nadal tworzył.
W obozie malował przede wszystkim sceny z życia jenieckiego oraz portrety współwięźniów. Były to prace szczególne — nie tylko artystyczne, ale także dokumentujące codzienność zamkniętą za drutami i przeżycia ludzi pozbawionych wolności. Materiały potrzebne do malowania otrzymywał z Czerwonego Krzyża. Dzięki temu mógł kontynuować działalność twórczą nawet w miejscu, które z założenia miało odbierać człowiekowi siłę, godność i nadzieję.
Za udział w kampanii wrześniowej został odznaczony Krzyżem Walecznych. To wyróżnienie przypomina, że był nie tylko artystą, ale również żołnierzem, który zapisał własną historię także w walce o ojczyznę.
Powrót do Wilkowyi i służba sztuce
Po zakończeniu wojny Marian Poznański wrócił do rodzinnych stron. Już w 1946 roku mieszkańcy Jarocina mieli okazję zobaczyć wyjątkowy zapis jego wojennych doświadczeń. Zorganizowano wówczas wystawę prac powstałych podczas pobytu w obozie jenieckim. Było to wydarzenie ważne nie tylko z punktu widzenia sztuki, ale również lokalnej pamięci. Obrazy te stanowiły świadectwo przeżyć, których nie dało się łatwo opisać słowami.
Po wojnie artysta ponownie związał swoje życie z Wilkowyją. Skupił się na pracy przy konserwacji dzieł sztuki oraz malarstwie sakralnym. Przez wiele lat odnawiał ołtarze, polichromie i obrazy w kościołach, wykonując pracę wymagającą nie tylko talentu, ale również ogromnej precyzji, cierpliwości i odpowiedzialności. Działał zarówno w Jarocinie, jak i w innych miejscowościach. Pracował między innymi w kościele pw. św. Marcina w Jarocinie oraz w poznańskiej farze.
To ważny etap jego życia, bo pokazuje, że sztuka w jego wykonaniu nie ograniczała się wyłącznie do własnej twórczości. Marian Poznański przez lata współtworzył także przestrzeń wspólną, troszcząc się o zachowanie cennych elementów dziedzictwa religijnego i kulturowego. Jego praca służyła więc nie tylko jemu samemu, ale całej lokalnej społeczności.

Powrót do malarstwa i uznanie dla twórczości
Z czasem Marian Poznański wrócił również do malarstwa sztalugowego. Coraz częściej prezentował swoje prace na wystawach i brał udział w konkursach. Jego twórczość zaczęła zdobywać nagrody oraz wyróżnienia, co potwierdzało, że był artystą cenionym i zauważanym także poza najbliższym otoczeniem.
Mimo uznania pozostawał jednak człowiekiem skromnym, skupionym przede wszystkim na pracy, a nie na rozgłosie. To cecha, która często wyróżnia twórców naprawdę głęboko związanych z własnym powołaniem. W jego przypadku najważniejsze wydawało się nie budowanie własnego wizerunku, lecz konsekwentne tworzenie i zapisywanie świata, który znał najlepiej.
W jego obrazach obecna była ziemia jarocińska — nie jako abstrakcyjny motyw, lecz jako żywe miejsce pełne konkretnych krajobrazów, ludzi i emocji. Dzięki temu jego dorobek ma dziś nie tylko wartość artystyczną, ale również dokumentalną i tożsamościową. To zapis tego, jak wyglądała i czym żyła nasza okolica widziana oczami człowieka głęboko z nią związanego.
Śmierć i pamięć, która nie zniknęła
Marian Poznański zmarł nagle w 1978 roku podczas trwania wystawy swoich prac. Sama okoliczność jego śmierci brzmi niemal symbolicznie — odszedł w momencie, gdy jego twórczość była prezentowana innym. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Wilkowyi.
Choć od jego śmierci minęło wiele lat, pamięć o nim nie zanikła. W 2019 roku Muzeum Regionalne w Jarocinie zorganizowało wernisaż jego twórczości, podczas którego zaprezentowano kilkadziesiąt prac z różnych okresów działalności artysty. Było to ważne przypomnienie jego dorobku i okazja do ponownego spotkania z malarstwem człowieka, który przez całe życie pozostawał wierny swojej ziemi.
Od 2018 roku Marian Poznański ma także swoją ulicę w Jarocinie. To łącznik pomiędzy ulicami Kościuszki i Kilińskiego. Taki gest ma znaczenie symboliczne, ale jednocześnie bardzo konkretne — wpisuje artystę na stałe w przestrzeń miasta i codzienność jego mieszkańców.

Artysta zakorzeniony w tej ziemi
Historia Mariana Poznańskiego pokazuje, że wielkość artysty nie zawsze mierzy się ogólnopolską sławą czy obecnością w największych galeriach. Czasem jej prawdziwym wymiarem jest wierność miejscu, z którego się pochodzi, i umiejętność opowiadania o nim poprzez sztukę.
Poznański przez całe życie pozostawał wierny zarówno malarstwu, jak i ziemi jarocińskiej. Czerpał inspiracje z najbliższego otoczenia i z własnych doświadczeń, a później przekładał je na obrazy, które do dziś mają siłę poruszania i przypominania o tym, kim byliśmy jako lokalna wspólnota.
Dlatego Marian Poznański zasługuje nie tylko na ulicę noszącą jego imię, ale również na stałą obecność w lokalnej pamięci. Jego twórczość powinna być odkrywana przez kolejne pokolenia mieszkańców Jarocina i okolic, bo jest częścią naszej wspólnej historii — zapisanej nie w urzędowych dokumentach, lecz w sztuce.